13 sierpnia 2014

Yankee Candle - Red Velvet


Red Velvet był jednym z pierwszych zapachów od Yankee Candle, który mnie zauroczył i drugim, który kupiłam w słoju. Już sam kolor wosku jest piękny - głęboka, elegancka czerwień. Zapach opisany jest jak marzenie każdego łasucha ;-) Red Velvet został już wycofany z polskiej dystrybucji, choć nadal można go dostać w wielu sklepach i na allegro. W USA pozostaje normalnie dostępnym zapachem, zmieniła się jedynie szata graficzna etykietki.

Dla mnie Red Velvet pachnie biszkoptem z kremem. Gdy go czuję wyobraźnia podsuwa mi smakowite obrazy ciasta z czerwoną (truskawkową?) galaretką na jasnym spodzie, przełożonym grubą warstwą jasnego kremu śmietankowego. Sam zapach nie zawiera nut owocowych, ale całość zapachu sprawia, że właśnie na takie ciasto ma się ogromną ochotę ;-) Samego ciasta Red Velvet nigdy nie jadłam, ale jeśli pojawi się okazja, to na pewno spróbuję.










Średni słój z illumą pali się idealnie. Nie wymaga kombinowania z folią czy zapałkami. Rozpala się do ścianek w regulaminowe 3 godziny. Mam RV jeszcze w kilku woskach, ale poważnie rozważam zrobienia małego zapasu, gdy pojawią się znów na allegro. Świeca pięknie prezentuje się nocą, dzięki illumie wyglądając jak pachnący słodko lampion. Nadaje każdemu wnętrzu niesamowity klimat.










12 sierpnia 2014

Yankee Candle - Blissful Autumn


Blissful Autumn należy do zapachów już wycofanych, choć wciąż można go kupić w niektórych formach (samplery, tumblery, świece). Dla mnie była to miłość od pierwszego niuchnięcia, od pierwszych minut topienia tealighta w kominku wiedziałam, że muszę mieć ten zapach w świecy. Gdy w końcu go dopadłam na stronie Zapachu Domu, pojawiła się myśl "a co będzie, gdy średnia świeca mi się skończy?!". Brzmi to może trywialnie w momencie pierwszego odpalenia świecy mającej szacowany czas palenia w granicach 65-90 h, ale... myśl o tym, by zrobić większy zapas tego zapachu nadal gdzieś tam tkwi.

W Blissful Autumn czuję przede wszystkim dojrzałe gruszki z przyprawami, na kształt musu owocowego w kruchym cieście. Jest niesamowicie smakowity, ale nie przesłodzony. Faktycznie pachnie jesienią, ale taką rześką, słoneczną i kolorową jesienią. W piekarniku dochodzi ciasto z gruszkami a kuchnia pachnie słodkimi przyprawami. Są zapachy odświeżające, są uspakajające... ten jest po prostu pyszny i natychmiastowo poprawiający humor. Wystarczy rozpalić świecę by pojawiła się nachalna myśl o pójściu na targ, kupieniu kilograma gruszek i ukręceniu czegoś przepysznego ;-)








Jak widać na zdjęciach wspomagam swoją średnią świecę dodatkowymi "knotami" z zapałek, gdyż świeczka ma niestety skłonności do tunelowania. Liczę na to, że to tylko problem z tym konkretnym egzemplarzem i gdy kupię duży słój, to ten będzie się już palił bez problemów :-)

11 sierpnia 2014

Yankee Candle - Napa Valley Sun

O słynnej Napie naczytałam się wystarczająco dużo zachwytów, by przy pierwszej okazji bez namysłów kupić wosk. Naklejka na wosku obiecuje spokojny, relaksujący zapach, w sam raz na letnie popołudnie.


Roztopiony wosk daje aromat, w którym trudno wyszczególnić mi konkretne nuty zapachowe. Są jakby delikatne cytrusy, wanilia i bliżej nieokreślona kremowość. Znawczynie perfum pewnie wyszczególniłyby również bursztyn, o którym pisze producent, jednak ja nie mam aż takich zdolności olfaktorycznych. Dla mnie jest miło, elegancko i subtelnie słodko. Rozumiem, dlaczego ktoś mógłby zakochać się w tym zapachu, jednak ja pozostanę przy swoich ulubionych zapachach prosto z cukierni ;-)

Zapach ma dobrą moc i trwałość. Wsypałam do kominka naprawdę niewiele wosku, ale zapach wypełnił pokój (ok 20m2) i część korytarza. Nie jest on killerem, ale nie jest to w żadnym wypadku wada. Moim zdaniem moc i trwałość zostały optymalnie dobrane do tego zapachu, stworzonego jako przyjemne tło dla leniwych, letnich popołudni z kieliszkiem wina w dłoni i książką :-)

Szczerze polecam polować na ten wosk, pojawia się on od czasu do czasu na allegro. Nawet jeśli nie zakochacie się w nim natychmiast, to warto go mieć w swoich zbiorach - jest idealny, gdy chciałoby się przywołać zapach relaksu, komfortu i bezpieczeństwa.

9 sierpnia 2014

Yankee Candle - Cranberry Pear

Do zakupu nowości Q3 od Yankee Candle przymierzałam się odkąd tylko pojawiła się zapowiedź zapachów na jesień. Najbardziej nakręciłam się na Cranberry Pear i Wild Fig i gdy tylko Q3 trafiło do sklepów pobiegłam się odpowiednio zaopatrzyć :-) Dzisiejszy wpis poświęcony jest pierwszemu z tych zapachów.


Na sucho w kompozycji zapachowej dominuje kwaskowata żurawina, pozostawiając słodycz gruszki gdzieś w tle. Warto się nie zrażać pewnym podobieństwem do dość ostrego Cranberry Ice, gdyż tuż po roztopieniu się wosk znacznie łagodnieje ujawniając kremową gruszkę. Zapach jako całość kojarzy mi się ze szkolnym sklepikiem w podstawówce, który wypełniały aromaty kolorowych żelków owocowych, landrynek w wielkim słoju i owocowych sorbetów sprzedawanych w woreczkach. Nie zrozumcie mnie źle - w tym zapachu nie ma ani grama chemii, niemniej przywodzi mi na myśl słodkie wspomnienia z podstawówki ;-)

Zapach jest intensywny i trwały. Dzięki żurawinie słodycz nie jest ani trochę mdląca i z całą pewnością przypadnie du gustu wszystkim miłośnikom owoców i słodyczy. Mi podoba się ogromnie i podejrzewam, że na jednym wosku się nie skończy...

7 sierpnia 2014

Yankee Candle - Buttercream


W ostatnim czasie Yankee Candle rozpieszcza Europę wieloma nowościami. Oprócz jesiennych zapachów Q3 oraz powrotu serii Celebrations do polskich sklepów trafiły woski w nowej formie słoiczków, przypominających kształtem świece YC. W nowej formie wprowadzono część zapachów stale dostępnych w sprzedaży, a także kilka z tych dotychczas w Polsce niedostępnych, bądź wycofanych z europejskiej dystrybucji jakiś czas temu. Jednym z tych drugich jest Buttercream, reklamowany przez producenta jako zapach świeżego masła z cukrem i wanilią. Mi pachnie on jak krem ptysiowy :-)

Producent reklamuje nową formę wosków jako "easy clean". Trudno mi ocenić, czy zastygły wosk "słoiczkowy" faktycznie łatwiej opuszcza miseczkę kominka - w moim kominku miseczka ma płaskie dno i wosk nadal potrzebuje kwadransa w zamrażarce, by dać się wydobyć z kominka.






Wosk Buttercream miałam już wcześniej. Pamiętam, że sam zapach bardzo mi się spodobał, jednak jego trwałość była dość słaba. Może wtedy miałam wosk ze słabszej partii, a może producent zmienił nasycenie olejkiem wosku w nowej formie... ale teraz moc zapachu jest naprawdę dobra. Wypełnia pokój, korytarz i pcha się do kuchni. Mam nadzieję, że woski w nowej formie będą dostępne na polskim rynku przez dłuższy czas, bo inaczej będę musiała zawczasu zrobić sobie większy zapas ;-)

31 lipca 2014

Irlandia w obrazkach

Już rok temu miałam poświęcić jeden wpis mojemu miesięcznemu pobytowi w Irlandii, a dokładniej w hrabstwie Kerry, leżącym na południu kraju. Irlandzki klimat różni się znacznie od tego, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni w naszych szerokościach geograficznych. Jest bardziej umiarkowany, rzadko występują upały, nie ma też typowej w naszym rozumieniu zimy. Jest rześko i wilgotno, niebagatelny wpływ na pogodę ma powietrze znad oceanu. Latem warto nosić przy sobie parasol, gdyż chmury potrafią napłynąć w oka mgnieniu. Nawet, gdy jest słonecznie, często ostre promienie słońca przebijają się przez drobniutki deszczyk, będący raczej mgiełką niż porządnym, środkowoeuropejskim deszczem ;-)

Poniżej wrzuciłam kilka zdjęć z objazdowej wycieczki po tzw. Ring of Kerry, obowiązkowym punkcie zwiedzania hrabstwa.









Przyznam się, że powodem, dla którego powstał ten wpis są moje irlandzkie tęsknoty. Bardzo chciałabym tam jeszcze wrócić... może nawet na dłużej ;-)

30 lipca 2014

Czym pachnie moje lato?

Zacznę od tego, że lubię wszystkie pory roku. Lubię wiosnę z wszechobecnym zapachem zieleni - kwiatów magnolii i kasztanowca, koszonej trawy i bzu po zachodzie słońca. Lubię lato, z jego owocową słodyczą i upajającym bogactwem woni, gdy noc nadchodzi po rozgrzanym dniu. Lubię jesień - jabłka w cynamonie i zapach deszczu. Lubię zimę i czas, gdy bezkarnie można zajadać pyszności, wypełniające aromatem cały dom.

Teraz mamy lato i do moich ulubionych zapachów należą cytrusy i kokos, monoi i pinacolada, a na deser odrobina maślanego kremu.

Bohaterami tej notki są letnie kosmetyki Yves Rocher oraz (ponownie) woski Yankee Candle. Kompletując ostatnie zamówienie na stronie YR nie mogłam się powstrzymać przed wypełnieniem koszyka przyjemnie pachnącymi różnościami. Na szczęście firma ta pozwala mi nie wybierać między zapachem kosmetyków a ich skutecznością. Wszystkie ich produkty, których miałam okazje używać, pachną przynajmniej bardzo ładnie i są równie dobre w działaniu ;-)

Poniżej: szampon-żel pod prysznic Monoi, suchy olejek do ciała Monoi, żel pod prysznic z tegorocznej limitki -Śródziemnomorskie Lato, woda toaletowa Śródziemnomorskie Lato. Dodatkowe miejsce na zdjęciu należy się miniaturce kokosowego żelu pod prysznic od The Body Shop, który jednak trzymam na wakacyjny wyjazd, bo nadaje się w sam raz do kosmetyczki.


Moje trzy nowe woski od Yankee Candle wybrałam kierując się letnim zapotrzebowaniem na słodkości - świeże i nie duszące. Juicy Peach pachnie bardzo realistycznie brzoskwinią, Pina Colada to zapach kremowego ananasa, a Buttercream to zapach kremu ptysiowego ;-) Wszystkie trzy są przeurocze. Warto zwrócić uwagę na to, że Buttercream występuje w nowej formie na kształt słoiczków. Producent zapewnia, że woski z serii "słoiczkowej" o wiele łatwiej usuwa się z kominka i że wystarczy podważyć wosk, by sam odskoczył. Przekonam się wkrótce :D


Na koniec chciałam przedstawić mój czerwcowy zakup świeczkowy - duży słój od Yankee Candle o zapachu Black Coconut. Był on zapachem miesiąca w czerwcu i skorzystałam z okazji, by kupić świecę ze zniżką. Jestem zauroczona tym zapachem - jest słodki, kokosowy i kremowy, ale nie jest to do końca kokos "jadalny". Nuta drzewa cedrowego sprawia, że zapach ten jest niesamowicie sensualny i nastrojowy, idealny na letnie wieczory.


Myślę, że niniejszym wprowadzam tradycję dodatkowych notek sezonowych, tak że zbieram już zapachowe pomysły na notkę jesienną :-)

Kosmetyki Yves Rocher kupiłam na stronie http://www.yves-rocher.pl, żel pod prysznic The Body Shop na Allegro, wosk Yankee Candle Buttercream i świecę Black Coconut w toruńskim Home&Gifts Boutique, natomiast woski Pina Colada i Juicy Peach również na Allegro.

6 czerwca 2014

Yankee Candle... Pół roku później.

Wybrałam się dziś do sklepu stacjonarnego w Toruniu i oczywiście nie wyszłam z pustymi rękami ;) Pierwsze zdjęcie przedstawia moje nowości, które wcale nie przypadkiem są zapachami, które wiele razy oglądałam i wąchałam, ale nigdy wcześniej ich nie kupiłam... Najwyższy czas było to zmienić. 

Z tego miejsca chwalę bardzo pana sprzedawcę z toruńskiego Home & Gifts Boutique, który najpierw zrobił mi prezentację nowości - wosków Partylite, a potem wręczył mi na wypróbowanie dwa tealighty tej marki, prosząc tylko, żebym nie topiła ich jak zwykle w kominku, tylko dała im się wypalić jak należy :D

Postanowiłam w końcu uwiecznić mój zbiorek wosków Yankee Candle i Kringle Candle. Brakuje tylko tych, które trzymam w słoju po Christmas Cookies - 11 sztuk z zapachów Christmas Cookies (a jakże by inaczej), Red Velvet, Merry Marshmallow, Vanilla Cupcake i Vanilla Satin.

Nowości:

I kolekcja zebrana w zasadzie w ciągu ostatnich 6 miesięcy:







Na koniec mieszkanko dla moich wosków:

11 stycznia 2014

W nowym roku z Yankee Candle

Od ponad dwóch miesięcy mam nowe hobby - woski zapachowe i świece Yankee Candle. Już od dawna wiedziałam, że istnieją, ale dopiero w październiku zaopatrzyłam się w kominek i kilka wosków... i pluję sobie w brodę, że wcześniej się nimi nie zainteresowałam! :P Nie znam łatwiejszego sposobu na uprzyjemnienie sobie jesienno-zimowej aury, jaka nam teraz towarzyszy. Wystarczy zapalić podgrzewać (tealight) w kominku do wosków/olejków, wkruszyć niewielką ilość zapachowej tarty i po chwili poczuć się jak w zupełnie innym świecie. Tylko od nas zależy, czy przeniesiemy się do egzotycznego ogrodu, na plażę, czy do cukierni ;-) Moimi faworytami są słodkie, kuchenne zapachy. Od pierwszego "niuchnięcia" pokochałam aromaty ciast i ciasteczek, jabłek z cynamonem, pianek marshmallow... I wciąż mi mało, wciąż testuję nowe zapachy i nowe kombinacje. Poniżej prezentuję mój zbiorek - zdjęcie zrobiłam przed świętami. Dziś jest już o wiele większy, dołączyła też do niego średnia świeca Pink Sands. Jest to zapach miesiąca i aż do 31 stycznia produkty YC o tym zapachu można kupić znacznie taniej.


Produkty Yankee Candle kupuję stancjonarnie w sklepie Home & Gifts Boutique w toruńskiej galerii Atrium Copernicus oraz online (głównie na Allegro).

21 listopada 2013

Zbiorczy post wrześniowy ;-)

Po dwumiesięcznym ataku blogowego lenistwa zebrałam się i postanowiłam opublikować coś nowego. Zebrało mi się od września sporo zużyć, a jeszcze więcej zakupów... Są wśród nich perełki i im zamierzam poświęcić kilka następnych recenzji. Ale do rzeczy.

1) Lavea, balsam czekoladowy na bazie masła shea (na wagę)


Balsam okazał się lepszy, niż na początku sądziłam. Gdy przyzwyczaiłam się do specyficznego zapachu kakao (bo czekolada to nie była), polubiłam go. Kosmetyk gęstością przypominał balsamy z shea od Organique, choć konsystencję miał gładką, jednolitą. Zużyłam do ust, dłoni, łydek i stóp. Był wydajny. Nie wiem, czy do niego wrócę, wszak mamy ogromny wybór treściwych smarowideł a ja lubię testować nowości.



2) Yves Rocher, Jardins du Monde, Dezodorant w kulce Migdał z Kalifornii

Dezodorant o subtelnym zapachu migdałów z miejsca podbił moje serce (i nos ;-). Był to pierwszy produkt Yves Rocher, z jakim miałam styczność i zapoczątkował moją sympatię do tej marki. Jak się wkrótce dowiecie, całkiem sporą sympatię. Dezodorant ma dobry skład i jest delikatny dla skóry. Mimo stosowania po depilacji/goleniu nigdy mnie nie podrażnił. Nie jest to bloker, ale spełnia swoje zadanie.  Jest bardzo wydajny, ale gdy mi się skończy, wypróbuję wersję z aloesem.







3) Yves Rocher, Purete,Szampon oczyszczający do włosów przetłuszczających się


Zachęcona dezodorantem migdałowym, kupiłam kolejny produkt Yves Rocher - tym razem szampon oczyszczający z pokrzywą. Trzeba przyznać, że pokrzywę czuć wyjątkowo wyraźnie i niektórym osobom może to przeszkadzać. Ja do nich nie należę i szampon stosuję z przyjemnością. Włosy myję codziennie, bo są dość cienkie i po nocy mocno wygniecione. Szampon sprawdza się w codziennej pielęgnacji: włosy są czyste, ładnie się układają i nie są przesuszone. Zdarzało mi się odstawiać jakiś szampon, bo po paru dniach zmieniał moje włosy w siano. Szampony YR stosuję od maja/czerwca i jestem im wierna. Obecnie używam wersji odżywczej do włosów suchych i również mi się sprawdza.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...